"Modlę się za księdza, który zginął". Poruszający wpis Adamowicz
Sprawca został zatrzymany, poszkodowani trafili do szpitala. Atak nożownika miał miejsce przed mszą św., która miała być sprawowana w kościele rektoralnym św. Mikołaja i św. Stanisława Biskupa przy Ośrodku Formacji i Kultury Chrześcijańskiej.
Ośrodek znajduje się na terenie Opactwa Benedyktynek przy ul. Benedyktyńskiej w Jarosławiu – powiedziała w rozmowie z KAI s. Barbara Dendor OSB, przełożona jarosławskiej wspólnoty benedyktynek. Według jej relacji na teren kościoła miał wtargnąć napastnik z 80-centymetrowym nożem. – Rozpoczął bójkę z jednym z kapłanów, którego ugodził – powiedziała s. Dendor.
Adamowicz: Nie muszę pisać, co czuję po dzisiejszym ataku nożownika
Do tragedii odniosła się w mediach społecznościowych europosłanka Koalicji Obywatelskiej, a prywatnie wdowa po śp. prezydencie Gdańska Pawle Adamowiczu, Magdalena Adamowicz.
"Nie muszę pisać, co czuję po dzisiejszym ataku nożownika w Opactwie Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu. Nie muszę pisać, jakiej kary chciałabym dla kogoś, kto zabija nożem. Wiem dobrze, jak trudno powstrzymać się od naturalnej ludzkiej wściekłości i chęci zemsty" – napisała na portalu X deputowana do PE.
Adamowicz przyznała, jak trudno było jej "w takiej sytuacji przełknąć zasady, na których opiera się państwo prawa". "Wiem też, jak niszczy człowieka czekanie przez pięć lat, aż sądy kolejnych instancji wszystko zweryfikują i zapadnie prawomocny wyrok. Jak potwornie trudno przez tyle lat słuchać obrońców mordercy. I patrzeć mu w oczy" – dodała.
Jak zauważyła: "Wiele osób zna już wszystkie odpowiedzi. Ja ich nie znam".
Europosłanka: Ta walka jest trudna i druzgocząca dla zdrowia psychicznego
Europosłanka zwróciła uwagę, że odpowiedzi nie ma również prokuratura, a – jak zaznaczyła – lista pytań będzie bardzo długa. "Co kierowało tym Ukraińcem? Czy zabił z nienawiści na tle narodowościowym albo religijnym? Czy był motywowany politycznie? Dlaczego przyjechał z Niemiec i od razu wtargnął do klasztoru żeby mordować? Czy ktoś mu tego nie zlecił? I wreszcie – najtrudniejsze dla rodzin ofiar – czy był poczytalny?" – czytamy.
"O odpowiedzi na podobne pytania stoczyłam bój w sprawie morderstwa mojego męża. Jeden zespół biegłych psychiatrów uznał, że zabójca Pawła był niepoczytalny. Gdyby sąd przyjął tę opinię, zabójca nigdy nie zostałby skazany. Nikt lepiej od rodziny ofiary nie wie, jak taka walka jest trudna i druzgocząca dla zdrowia psychicznego. Ja przypłaciłam to wieloletnim leczeniem" – wyznała Magdalena Adamowicz.
Jak podkreśliła: "Tę walkę trzeba jednak stoczyć za każdym razem, bo od rzetelnych odpowiedzi zależy, czy wyrok będzie sprawiedliwy i czy utrzyma się w sądzie apelacyjnym. Bliscy zamordowanego księdza z Jarosławia i pozostałych rannych zasługują na taki wyrok. A my wszyscy na pełną prawdę".
"Modlę się za księdza, który zginął, i za rannych. Modlę się za ich rodziny. Jestem myślami z Siostrami Benedyktynkami i z całym Jarosławiem" – dodała.